Potyczka zbrojna z sowietami w Dolistowie

110 Zapasowy Pułk Ułanów Wołkowyskich dowodzony przez ppłk Dąbrowskiego przebijała się z okolic Sejn w kierunku broniącej się Warszawy. W okolicach Lipska oddział został zmuszony do rezygnacji z poruszania się po drogach głównych schodząc na ścieżki i drogi boczne. Drogami głównymi poruszało się wojsko sowieckie zdążające w kierunku Twierdzy Osowiec. Od strony zachodniej drogi były także zajęte, gdyż po nich przemieszczały się oddziały niemieckie. Pułkownik Dąbrowski z oddziałem nie mając innego wyjścia maszerował drogami podrzędnymi prawą stroną Biebrzy. Kolejnym przystankiem na drodze polskiego wojska miała być miejscowość Dolistowo.

W czasie odpoczynku pod wsią Mogielnica dowódca wezwał do siebie jednego z żołnierzy Szumskiego. Wezwanemu żołnierzowi, który pochodził z Dolistowa polecił żeby się udał do osady w celu sprawdzenia możliwości przeprawy przez Biebrzę na jej lewy brzeg. Podczas rozmowy z pułkownikiem Szumski poznał dowództwo zgrupowania /pułku/ tzn. rotmistrza Stefana Marcelego Moczulskiego i majora Henryka Dobrzańskiego.

Henryk Dobrzański pseudonim "Hubal" urodził się 22 czerwca 1897 roku w Jaśle. W czasie pierwszej wojny światowej walczył w II Brygadzie Legionów Polskich. Po wojnie był oficerem kawalerii wojska polskiego, odnosił także duże sukcesy sportowe w zawodach hippicznych. W 1939 roku był zastępcą dowódcy 110 pułku ułanów w Wołkowysku. 23 września 1939 roku nie chcąc się internować na Litwie, postanowił z częścią pułku dotrzeć do broniącej się Warszawy. W ostatniej dekadzie września jego oddział kierował się spod Grodna w kierunku Polski centralnej. 26 września przeprawiono się przez Biebrzę, a 30 przez Wisłę w okolicach Maciejowic.

Oddział ruszył w kierunku Dolistowa, a Szumski z oficerami ruszyli przodem w celu rozpoznania terenu. W miejscowości Jasionowo dokonali oni oględzin kilku domów mieszkalnych szukając dogodnych warunków na izbę chorych. Zakupili także woła u miejscowego gospodarza na potrzeby wojskowej kuchni polowej. Po przybyciu do Dolistowa Szumski skontaktował swych zwierzchników z kierownikiem szkoły Antonim Jaworskim kapitanem rezerwy. Po przybyciu do osady pułkownika Dąbrowskiego zorganizowana została odprawa wojskowa w domu pana Klepackiego. W czasie rozmowy wynikły rozbieżności dotyczące dalszych losów oddziału. Pułkownik Dąbrowski uważał, że utrzymanie pułku jest ryzykowne i nie warto narażać ludzkiego życia, natomiast rotmistrz Moczulski i major Dobrzański byli odmiennego zdania uważając, iż ich obowiązkiem jest walczyć dalej. Po odprawie wezwano lekarza, który stwierdził u pułkownika zły stan zdrowia i zakazał mu dalszego marszu, jednocześnie zalecając dłuższy odpoczynek. Chorego dowódcę umieszczono w domu Stanisława Kolędy, którego dom znajdował się na uboczu osady.

Dowodzący polskim oddziałem rozpoczęli przygotowania do przeprawy przez Biebrzę, a następnie przez szosę Grodno - Osowiec. W międzyczasie wysłano dwóch zwiadowców Stanisława Szumskiego i Mieczysława Janika w okolice Laskowca w celu rozpoznania możliwości przemarszu wojsk i przeprawy przez Narew. Po przybyciu oddziałów polskich do Dolistowa rozstawiono posterunki z karabinami maszynowymi przy wszystkich drogach prowadzących od głównej szosy. Naprzeciwko głównej drogi dojazdowej do Dolistowa, na prawym brzegu Biebrzy ustawione zostało działo. Z jego boku na naprzeciwko każdej drogi ustawiono stanowiska z karabinem maszynowym.

25 września po południu 1939 roku rotmistrz Moczulski przy obchodzie stanowisk ogniowych, w którym towarzyszył mu Szumski, rozkazał będąc przy stanowisku polskiego działa by zacząć ostrzał, jeśli tylko zobaczą pojazdy wroga. Po kilku minutach, gdy rotmistrz zbliżył się do kolejnego stanowiska z karabinem maszynowym, padł strzał z działa. Celem, do którego strzelano był zbliżający się od szosy głównej sowiecki czołg i 2 wozy opancerzone z żołnierzami.

Rotmistrz wydał rozkaz strzelania dla stanowisk z bronią maszynową. Działo zdążyło wystrzelić trzy razy. Pierwszy pocisk wylądował aż za drogą, którą maszerowało sowieckie wojsko, obok zabudowań pana Klozy, drugi trafił w zbliżający się czołg uszkadzając gąsienice, trzeci uderzył w dom pana Sikory. Następnych strzałów już nie oddano, gdyż towarzyszący czołgowi wóz pancerny sforsował rzekę i przejął działo.

W czasie strzelaniny rotmistrz Moczulski z jednym z żołnierzy skryli się za stogiem siana w odległości 200 metrów od stanowiska karabinu maszynowego. Nie było to jednak najlepsze miejsce do kierowania walką, więc rotmistrz zdecydował się na przejście w kierunku znajdującego się o kilka metrów rowu, z którego łatwiej by było kierować akcją. W momencie, gdy tylko wychylił się zza stogu siana padł strzał trafiając go w głowę. Widząc z bliska całą sytuację żołnierz począł się czołgać od rzeki w kierunku pobliskiego wzniesienia.

Po kilkudziesięciu metrach czołgania usłyszał kolejne strzały, które go dosięgły raniąc obie ręce i lewą nogę. Po kilkunastu minutach zapanowała cisza. Wtedy on zauważył jak sowieci ładują na samochód karabin maszynowy wraz z jego obsługą. Po pół godzinie sowietów nie było już w Dolistowie.

Na miejsce potyczki przybyli furmanką dwaj podchorążowie i major Dobrzański. Zabrali ciało zabitego rotmistrza i przekazali strażnikowi śluzy w Dębowie, aby je pochował. Następnie udano się do miejscowości Jaminy gdzie pochowano Moczulskiego na miejscowym cmentarzu. Pochówek odbył się 26 września, potajemnie w obecności kilku osób i księdza Stanisława Dąbka.

Z polskiego oddziału zostało kilkudziesięciu żołnierzy, w większości byli to podoficerowie i podchorążowie. Jeszcze tego samego dnia późnym popołudniem ze wsi Kopytkowo nadeszło kilkudziesięciu polskich żołnierzy. Na wspólnej zbiórce polskiego oddziału major Dobrzański zaproponował nowo przybyły przyłączenie się do jego wojska. Zaproponował, żeby wystąpiło 30 ochotników. Chętnych było znacznie więcej, ale "Hubal" nie mógł wziąć większej grupy gdyż ograniczyłoby to możliwości swobodnego poruszania się oddziału.

Część żołnierzy udała się, więc w kierunku wsi Dębowo i Mogielnice, a Ci, którzy zostali z majorem zakwaterowali się we wsi Kopytkowo. "Hubal" oznajmił wojsku, że ruszają dalej na zachód jak tylko przejdą wojska sowieckie. Następnie udał się do Dolistowa na spotkanie z pułkownikiem Dąbrowskim. W czasie spotkania poinformował pułkownika, że udaje się ze swoim oddziałem w kieleckie lasy i tam będzie próbował przetrwać do czasu wyzwolenia kraju.

Następnie wezwany został podchorąży Stankiewicz i Szumski. Oznajmiono im, że zostaje powołana organizacja konspiracyjna. Major Dobrzański opracował tekst przysięgi: Przysięgam Bogu i Ojczyźnie, że będę walczył o zachowanie jej wolności do ostatniej kropli krwi z każdym wrogiem, który narusza jej granice i zagraża wolności narodu. Będę przestrzegał tajemnicy organizacji oraz posłuszeństwa jej dowództwu, wierząc, że walka w oddziałach PAW przyniesie wolność Ojczyźnie. Tak mi dopomóż Boże.

Pierwszym, który złożył przysięgę był Stanisław Szumski, kolejnym Stanisław Kolendo i Stankiewicz. Na dowódcę organizacji "Hubal" wyznaczył Stankiewicza, na jego zastępcę Szumskiego. Przed swym wymarsze major Dobrzański przekazał podchorążemu Stankiewiczowi mapę sztabową na ktorej były oznaczone miejsca ukrycia broni, amunicji, granatów, mundurów, butów, koców i sprzętu łączności. 26 września oddział "Hubala" opuścił okolice Dolistowa.

29 września gdy tylko polepszył się stan zdrowia pułkownika Dąbrowskiego, wyruszył on wraz z garstką ułanów przebranych w cywilne ubrania poprzez Tajno Podjeziorne, przez Kopiec i Sosnowo w kierunku Litwy. Zamysłem pułkownika było przedostanie się do Francji. Niestety na Litwie został aresztowany i prawdopodobnie zginął w Katyniu.

Wiktor Maciej Moczulski /1900 - 1939/ Syn Juliana i Franciszki z domu Jerzykiewicz urodził się 4 lutego 1900 w Bielsku Podlaskim.

21 lipca 1931 r. zawarł związek małżeński z panną Michaliną Filipówną z Bielska Podlaskiego. Od 1 kwietnia 1918 r. do 10 listopada 1818 r. pełnił służbę w Legionach Polskich, a od 11 listopada 1918 r. w Wojsku Polskim w następujących jednostkach: 2 Pułk Ułanów, Wojskowa Szkoła Gazowa, Szkoła Podchorążych Piechoty - Warszawa, Centrum Wyszkolenia Kawalerii - Grudziądz, 3 Pułk Strzelców Konnych, 10 Pułk Strzelców Konnych, Szkoła Podchorążych Kawalerii - Lwów, Korpus Ochrony Pogranicza, 9 Pułk Strzelców Konnych, Szkoła Podchorążych Piechoty - Komorowo k/ Ostrowi Mazowieckiej. W lipcu 1939 r. w Szkole Podchorążych Piechoty w Komorowie jest dowódcą szwadronu luzaków w stopniu rotmistrza.

Po wybuchu II wojny światowej 15 wrześniu 1939 r. nastąpił wymarsz Brygady Kawalerii z Wołkowyska. Wraz z nią wyruszył rtm Wiktor Moczulski ze swym 110 rezerwowym pułkiem ułanów pod dowództwem ppłk Jerzego Dąbrowskiego. Początkowo kierowano się w kierunku Wilna. Po 17 września zmieniono kierunek marszu na Grodno i dalej na północ ku granicy litewskiej. W rejonie Grodna dowódca brygady przekazał dowódcom pułków rozkaz generała Przeździeckiego dotyczący przekroczenia granicy litewskiej, złożenia broni i ewentualnego przedostania się na zachód.

Dowództwo 110 pułku zdecydowało, że nie złożą broni, a udadzą się do Puszczy Augustowskiej z zamiarem kontynuowania walki. 22 września pułk zatrzymał się na postój w miejscowości Podmacharce. Na ubezpieczenie w kierunku szosy wysłany został 3 szwadron pod dowództwem rotmistrza Moczulskiego. 25 września w okolicach Dolistowa szwadron Moczulskiego został zaatakowany z broni pancernej przez wojska sowieckie. W godzinach popołudniowych /o godz. 15/ tego dnia zginął wychodząc zza stogu siana od kuli nieprzyjaciela rotmistrz Moczulski. Zdarzyło się to ok. 30 m od mostu w Dolistowie.

Dolistowo Stare gm. Jaświły. Tablica pamiątkowa przy kościele parafialnym.

26 września 1939 r. po południu został pochowany na cmentarzu w Jaminach przez dozorcę kanału w Dębowie Wacława Urbanka i miejscowego rolnika Jana Andrakę. Staraniem Sybiraka i oficera ze szlaku bojowego Lenino - Berlin Józefa Janewicza z Augustowa i obecnego starosty augustowskiego Franciszka Wiśniewskiego został postawiony w 1996 r. pomnik kamienny w miejscu spoczynku rtm Moczulskiego w Jaminach.

Z inicjatywy A. Studniarka współautora niniejszego artykułu i w/w oficera Wojska Polskiego w stanie spoczynku J. Janewicza z Augustowa, 11 listopada 2004 r. przy kościele parafialnym w Dolistowie została uroczyście odsłonięta pamiątkowa tablica poświęcona tragicznie zmarłemu na terenie osady rotmistrzowi Moczulskiemu.

Arkadiusz Studniarek

2006 © e-monki.pl & A. Studniarek